Wpływ przebiegu wegetacji na jakość kiszonki z kukurydzy – Analizujemy dwa ostatnie lata

Dawka żywieniowa dla krów mlecznych składa się z wielu komponentów. Każdy hodowca wie, jak ważne jest odpowiednie jej zbilansowanie. Pod uwagę należy wziąć przede wszystkim potrzeby bytowe i produkcyjne zwierząt, jak również parametry pasz, którymi dysponujemy. Tutaj często pojawia się duża zmienność, szczególnie w przypadku kiszonki z kukurydzy, która stanowi podstawę tej dawki. Dlatego tak ważne jest ponowne sprawdzenie parametrów kiszonki, na przykład gdy otwieramy nową pryzmę. Jest to konieczne, by skorygować proporcje dawki, co pozwoli nie tylko ograniczyć koszty, ale przede wszystkim uniknąć wielu problemów, których podłoże leży w niewłaściwym żywieniu. Ta sama zasada dotyczy innych pasz objętościowych, jak i treściwych.

Jakość kiszonki zależy od bardzo wielu czynników. Na jedne mamy większy wpływ – te dotyczą głównie całej technologii przygotowania kiszonki oraz uprawy kukurydzy. A od innych możemy starać się uniezależniać, ale wciąż nasz wpływ na nie jest ograniczony – mają one oczywiście związek z całym przebiegiem wegetacji. Dostępność wody, rozkład opadów i temperatury w newralgicznych fazach rozwojowych kukurydzy, suma temperatur efektywnych – to najważniejsze czynniki abiotyczne, od których finalnie zależeć będzie ilość i jakość kiszonki. Mówiąc o uniezależnianiu się od czynników zewnętrznych mam na myśli chociażby wybór odmian, które mają wyższą tolerancję na wiosenne chłody, doskonały wigor początkowy i lepiej radzą sobie ze stresem wynikającym z okresowych niedoborów wody. Do grupy takich odmian należy chociażby DKC3327. Temat wpływu pogody na zmienność parametrów kiszonki z kukurydzy można dobrze wyjaśnić, zestawiając ze sobą dwa ostatnie sezony (2024 i 2025). Trzy lata temu w wielu regionach Polski borykaliśmy się z bardzo wysokimi temperaturami. Warto przypomnieć, że sierpień 2024 został uznany przez IMGW, jako „anomalnie ciepły” a wrzesień, jako „ekstremalnie ciepły”, klasyfikując się na drugiej pozycji wśród najwyższych średnich wrześniowych temperatur od początku prowadzenia pomiarów. Jeżeli chodzi o opady to średnia dla Polski mieściła się w normie, ale rozkład był bardzo zróżnicowany – od suszy na północnym-wschodzie po gwałtowne ulewy na południu Polski. Chyba nikt nie spodziewał się takiego przebiegu pogody, jaki przyniósł nam rok 2025, w którym to odnotowano temperatury znacznie poniżej normy – szczególnie w lipcu, wrześniu i październiku. W ubiegłym roku rozkład opadów również był nierównomierny – szczególnie deszczowo było w Polsce północno-wschodniej.

Jaki wpływ miało to na produkcję kiszonki z kukurydzy? Nie trudno się domyślić, że w roku 2024 plony były słabe. Świadczy o tym chociażby zainteresowanie zakupem tzw. kukurydzy „na pniu”. Nawet na najlepszych stanowiskach plony rzadko przekraczały 20 ton suchej masy z ha. Najciekawsze było jednak tempo dojrzewania kukurydzy. Za optymalną do zbioru uznaje się, gdy sucha masa całej rośliny osiągnie 32-38%. Okazuje się, że w wielu regionach Polski ten poziom suchej masy wystąpił już w drugiej połowie sierpnia. Rzesza rolników nie była na to przygotowana i rozpoczęła zbiory we wrześniu, gdy sucha masa przekraczała już 40%. Dalsze „przeciąganie” zbiorów tylko pogarszało sytuację. Kiszonka przygotowana z tego typu materiału miła nie tylko nienajlepsze parametry (głównie słabą strawność i dużą zawartość ligniny), ale była również kłopotliwa w przygotowaniu – cięcie i ubijanie.

Odwrotność tej sytuacji pojawiła się rok później, kiedy to odmiany o bardzo wysokim FAO miały wręcz trudność w osiągnięciu dojrzałości, a żniwa kiszonkowe bardzo rozciągnęły się w czasie. Temat terminu zbioru był bardzo często poruszany wśród rolników – wielu z nich miało świadomość zbyt późnego zbioru w roku 2024, a w roku 2025 w połowie września w bardziej „mokrych” regionach Polski kukurydza wyglądała na taką, która potrzebuje jeszcze czasu do osiągnięcia dojrzałości. W województwie warmińsko-mazurskim sucha masa całej rośliny osiągała dopiero 32% około 15 października. Warto wspomnieć, że odnotowano już wtedy dwa wyraźne spadki temperatury poniżej 0℃, co od razu było widoczne na silnie zielonej jeszcze kukurydzy. Pocieszający jest fakt, że jeżeli ktoś dobrze „wstrzelił się” w termin zbioru (a rolnicy raczej poradzili sobie z tym zadaniem) to osiągnął zadowalający plon o bardzo dobrej jakości. Zbiory na poziomie 70 ton świeżej masy z ha nie były zaskoczeniem. Rośliny zbudowały dużą masę. Z minusów miało to jedynie wpływ na niższą procentową zawartość skrobi. Odmiany o świetnym stosunku kolby do reszty rośliny, jak DKC3418 osiągały poziom 32-35% skrobi. Wiele innych odmian miało problem z „dobiciem” do 25%. 2025 to rok dużych zapasów kiszonki – wynikał on nie tylko z wysokich plonów, ale również z decyzji rolników, którzy w obliczu niskiej ceny kukurydzy ziarnowej woleli zebrać ją na kiszonkę.

W gospodarstwach mleczarskich, ogromną zmienność między rokiem 2024 i 2025 widać było w przypadku, gdy hodowca kończył pryzmę z roku 2024 i otwierał nową. Uwagę od razu zwracała inna barwa kiszonki – ta o wyższej suchej masie była wyraźnie jaśniejsza. Wielu producentów odnotowało również skokowy wzrost średniej wydajności mlecznej po „przerzuceniu” się na nową kiszonkę.

Mimo wielu różnic można również odnotować cechy wspólne pomiędzy tymi latami – niskie temperatury przypadające na siewy i wschody kukurydzy. Rolnicy z regionów, w których nie utrzymywała się gruba okrywa śnieżna (polska południowa) z niepokojem patrzą na prognozy, w których próżno szukać opadów (stan na koniec kwietnia 2026). Mimo wymagających warunków trudno prognozować, jaki będzie nadchodzący sezon. W celu minimalizowania ryzyka i strat, warto wybierać jakościowe odmiany kukurydzy kiszonkowej i monitorować jej dojrzałość.

 

Wojciech Pieczewski